8 nazw, które udowadniają, że sztuczna inteligencja ma twórców na srogiej bombie (bo podobno są non-stop)

sztuczna inteligencja bez pomysłu

Sztuczna inteligencja i jej brandowe nazwy to niezły kabaret. Przynajmniej dla mnie i dziwię się, że jeszcze nikt tego nie zauważył. Oczywiście to wyłącznie moje odczucia.

To wrażenie nie było poprzedzone szczegółowymi badaniami pochodzenia tych nazw. Przeciętny użytkownik czyta i odczuwa, a nie cwałuje do komputera lub biblioteki, aby zacząć etymologiczne przygody.

To, co tutaj się odwala utwierdza mnie w przekonaniu, że kwadraciaki nie powinny brać się za kreację, bo wychodzi z tego Frankenstein po wylewie. Panie i Panowie, poproście o pomoc kogoś godnego, bo – jak widać – trip na kwasie albo psylocybinie nie wystarczy, żeby stworzyć perełkę.

A zatem przedstawiam anty-listę przebojów z dziedziny najgłupsze nazwy dla najmądrzejszego (ponoć już za moment) gatunku świata. Od najmniej do najbardziej nietrafionego.

8. CODEX – sztuczna inteligencja dla programistów

Codex to seria narzędzi do kodowania AI firmy OpenAI, które pomagają programistom pracować szybciej, delegując zadania wydajnym agentom kodowania w chmurze i lokalnie. Tak czytam na stronie produktu. Od raz oczami wyobraźni widzę taką scenkę:

– Hej, jak nazwiemy to narzędzie do kodowania?
– Może CODEX?

– WOW! Ty to masz łeb!

Owszem. Wielki, kwadratowy łeb jak czerwony sześcian na Broadwayu. Do tego z dziurą na środku, umożliwiającą jeszcze szybszą (choć to trudne) ucieczkę dobrych pomysłów.

Tak, wiem, można doszukiwać się nawiązań do chociażby CODEX GIGAS. Stąd twór znalazł się na końcu listy, bo to jednak spory plusik. Ale ludzie kochani, sztuczna inteligencja zasługuje na jakąś bardziej wielowarstwowy i charyzmatyczny nickname! Coś z charakterem i przebojem! Jeśli KODEX, to tylko ten od White House.

sztuczna inteligencja i jej gorsze chwile

7. GEMINI

Google DeepMind nazwało swój model Gemini od gwiazdozbioru Bliźniąt. Chodzi o metaforę „dwóch stron” sztucznej inteligencji:

  • rozumowanie (reasoning) – AI jako system logiczny, potrafiący planować i analizować,
  • generatywność (creativity) – AI jako twórca tekstów, obrazów czy kodu.

DeepMind tłumaczyło, że Gemini ma łączyć „matematyczną precyzję” i „twórczą ekspresję”, czyli właśnie dwie bliźniacze natury. Dla mnie pasuje to raczej do dwóch osobowości Google’a – jedna coś robi, druga kasuje projekt po roku. Albo dają Ci produkt, ale drenują Cię z danych. Albo dają Ci darmowy dysk, ale już zaraz masz 87% zajęte, mimo tego, że trzymasz na nim parę zdjęć z Chorwacji i CV. Ale w sumie – kto dziś nie ma ciśnienia na model subskrypcyjny? Ogólnie dla Google mam props, tak tylko się droczę. Ale astrologiczny klimat, choć pomysł fajny i prosty, to jednak do Google w mojej ocenie kompletnie nie pasuje. Na ich miejscu poszukałbym coś u Lema 🙂

6. Bard

I od razu nerw, bo bard brzmi, jakby za chwilę ktoś zaczął mi śpiewać kwiecistą poezję. Plus kojarzy się z niezwykle stylową postacią z Leauge of Legends. Tymczasem bard wypluwa teksty… Ech, aż napisałem fraszkę:

O tekstach przez Barda generowanych

Suche jak pięty Wojciecha Cejrowskiego
Po stu okrążeniach toru żużlowego.

5. Claude

Tutaj miałem mieszane uczucia, ponieważ nawinie myślałem, że to nawiązanie do dwóch największych twórców impresjonizmu, jednocześnie przedstawiające dualną naturę, którą dzierży sztuczna inteligencja (patrz pkt. 8). Jakież było moje zdziwienie i zawód, kiedy okazało się, że to nazwa na cześć Claude’a Shannona, ojca teorii informacji… No dobra, też ładnie, ale jednak czegoś brakuje. Coś mnie uwiera. A jest tak wysoko, bo nie lubię, kiedy marnuje się piękny potencjał.

4. ChatGPT

Sztuczna inteligencja z nazwą podobną do nr seryjnego Twojej zmywarki. Już Gadu-Gadulec Gargulec byłby lepszy. Wybaczcie, ale to jest dokładnie taki sam banał jak teksty, które tworzy. No offence.

3. MusicLM

Nie muszę tutaj niczego tłumaczyć… Widoczne twórcy pomyśleli, że sztuczna inteligencja wystarczy, żeby zdobyć szturmem szczyt kreatywności. A przecież jest tyle pięknych nazw w historii muzyki, w teorii muzyki… Ech, po prostu szkoda.

2. Imagen

Zaraz przed zwycięzcą nominacja do nagrody Janusz – marketingu. Brzmi jak nowa niemiecka wyrzutnia rakiet albo kombajn. Taki mam Imagen, że zaraz wystrzelę rakieten, co rozpierduchen twój Volkswagen i wyparuje kolagen. A skąd nazwa? Choćbyś wytężał wzrok i umysł, wytrwale wpatrując się w te 6 literek – nie zrozumiesz… Takie to zawiłe, skomplikowane…

Tak, to jest sztuczna inteligencja do generowania obrazków.

1. Grok

Nazwa tego narzędzia pochodzi z powieści „Obcy w obcym kraju” Roberta A. Heinleina, gdzie termin „grok” oznacza dogłębne i intuicyjne zrozumienie.

Czyżby technokraci wciąż naiwnie uważali, że sztuczna inteligencja ma (lub będzie mieć) intuicję? Cholera, niech i ma, proszę bardzo!

Dla mnie ta nazwa jest wybitnie nieelegancka. Fuuuu. Brzmi ewidentnie jak onomatopeja opisująca procesy gastryczne. Wypisz wymaluj odgłos beknięcia lub dyskretnego pierdnięcia (takiego na siedząco, krótkiego – na grubej sofie, która stłumiła nieco jego brzmienie).

Albo beknięcie, lecz takie sflaczałe, niewyprowadzone w pełni. Beknięcie, które uwięzło gdzieś w połowie przełyku, bo nagle do pustego lokalu, w którym popijaliśmy piwko weszły trzy śliczne blondynki. A chcieliśmy tylko sobie po azjatycku ulżyć, zamieniając chamstwo na wyraz aprobaty dla szefa kuchni.

Proponowałbym, żeby jakiś polski model nazwał się Awruk-3. Też będzie onomatopeicznie, ale z ukrytym przekazem i mniej świńsko.

Komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *