Respekt

Chorwacja sprawia, że po powrocie do lokalnej rzeczywistości wciąż czuje się zapach Adriatyku. Pobyt w bałkańskim nieczasie chowa dumę i ambicję do szafy, a każdy element otoczenia zaczyna przytłaczać tymczasowością.

Mimo doświadczenia innego wymiaru, pewnie rzeczy nawet tam pozostają niezmienne. Np. mój tajemniczy respekt do dużych rzeczy oglądanych z perspektywy podstawy. W zasadzie nieistotne – budynek, ogromne drzewo czy balon. Za każdym razem, kiedy staję u podnóża majestatycznej konstrukcji Natury lub człowieka odczuwam mieszankę lęku z szacunkiem.

Dalmacja umożliwiła swobodną eksplorację opisanego wyżej doświadczenia, gdyż stacjonowałem w Komarnie. To kameralna, nadmorska miejscowość, której południowo – wschodnia Plaža Popova luka oferuje widok na Pelješki most – imponujące dzieło architektury, łączące półwysep Pelješac z resztą Chorwacji.

Nie mogłem się oprzeć. W barze wynająłem deskę SUP. Do wyboru miałem aż dwie, jedna napompowana nieco gorzej (pompki brak), druga mocno sfatygowana. Postawiłem na solidniejszy stan sprzętu kosztem stabilności i wyruszyłem wzdłuż wybrzeża wprost pod pylony.

I to pylony z prawdziwego zdarzenia, bowiem najwyższe mają wysokość 240 metrów, licząc od dna morskiego (115 m od jezdni i 170 m od poziomu morza). Wysokość przeprawy z racji protestów Bośni i Hercegowiny zwiększono już na początku budowy z 35 do 55 metrów, ponieważ obawiano się odcięcia portu w Neum – jedynej miejscowości BiH z dostępem do morza. Efektem jest imponujący filar przebijający taflę wody i wznoszący się zuchwale ku niebu.

Podpływałem coraz bliżej i respekt przybierał na sile. Jednocześnie tafla wody robiła się coraz bardziej niespokojna, a niedopompowana deska zwiększała poziom atrakcji. Przerwałem misję z obawy przed słynącymi z gwałtowności lokalnymi wiatrami, ale byłem na tyle blisko, że majestat tej wspaniałej konstrukcji pozostanie mi w pamięci na zawsze.

I zastanawia mnie, czy wszyscy to mamy. Pierwotny szacunek do ogromnych budowli, skał. Podskórny lęk, który pokazuje nam – podbijającym makro i mikrokosmos, tworzącym inteligentne byty krzemowe – gdzie jest nasze miejsce i gdzie kończy się nasza potęga.

Bo choć wyobraźnia sięga dalej niż znany nam Wszechświat, to jesteś bezradny wobec półkilometrowego tytana, który nie potrzebuje wyrafinowanych algorytmów, skomplikowanych wzorów chemicznych i wyszukanych strategii, żeby podporządkować sobie rzeczywistość.

Wystarczy tupnięcie nogą.

Komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *