8 powodów, dla których nie warto zlecać stworzenia swojej strony internetowej

Projektowanie stron internetowych to jak pierwsze wrażenie na randce. Teoretycznie wszystko gra – ogarnięty barber, BLEU DE CHANEL czuć z kilometra, a zegarek błyszczy tak, że w restauracji robi się jaśniej.

Potem siadasz przy stole, otwierasz usta… i… error 404. Przez chwilę, bo potem jakoś idzie, ale wpadasz w taki słowotok, że nie wiadomo, o co chodzi. I tyle z efektu „wow”.

Ze stronami jest podobnie. Można mieć ładną. Można mieć nawet bardzo ładną. Lecz ładna nie zawsze znaczy skuteczna. Ani dopasowana. Ani Twoja.

Dlatego właśnie – nieco przewrotnie – napisałem ten tekst. Ku przestrodze. I z nutą czułości do tych, co próbują to ogarnąć sami. Albo prawie sami.

1. Kontrola Ci wymyka się z rąk

Zlecić stronę to jedno. Oddać cały swój biznes w cudze ręce – to już co innego.
Zwłaszcza, gdy wykonawca myśli, że krzykliwe kolory to doskonała strategia. Zastanów się, czy ktoś, komu powierzasz zadanie jest na tyle solidny, że będziesz spokojny?

2. Gotowiec to nie problem – dopóki ktoś wie, co robi

Szablon sam w sobie nie jest zły. Zły jest brak pomysłu i właściwej adaptacji.
Jeśli ktoś wkleja Twoje logo w stockowy układ i jest zadowolony – bardzo dobrze, ale to nie jest projektowanie stron internetowych. Projektowanie zaczyna się od precyzyjnych cięć. Mniej znaczy więcej, a jeżeli patent jest dobry, to głupotą i nieodpowiedzialnością byłoby z niego nie skorzystać. Ale z klasą i wyczuciem.

3. Bo słowo „UX” nie każdemu coś mówi

I nie musi. No bo jeśli chcemy nawalić tekstu na stronę główną i zostawić ją w spokoju – nie jest potrzebne myślenie o doświadczeniu użytkownika. Witryna to proces, wrażenie – ścieżka Klienta. Czasem bardzo prosta, ale jednak. Warto więc mieć pewność, że ktoś będzie wiedział, co robi. I tutaj naprawdę nie potrzeba 100 stronicowych analiz, za które płacimy miliony monet, tylko zwykła empatia i seria pytań w stylu „czy naprawdę to jest potrzebne”.

Projektowanie stron internetowych wymaga... empatii.

4. Linki widmo

Zamiast przemyślanej struktury – chaos, a zamiast strategii – stos przypadkowych zakładek. Linkują, owszem. Tylko nikt nie wie gdzie i po co. Nic tak nie wkurza jak drzwi, za którymi jest ściana.

5. SEO to nie czcionka

„Chcesz pozycjonowanie? Dajmy większe litery i więcej tekstu na stronie głównej.” To się naprawdę zdarza. A potem słyszysz, że projektowanie stron internetowych to pestka, a to, że nie ma Cię w wyszukiwarce to wina Google.

6. Koszt jednej strony to dopiero początek

Wygląda tanio, a potem zaczyna się: opłata za poprawki, za optymalizację, za wersję mobilną, za zmianę przy pełni księżyca i zbyt silnym wietrze. Dodatkowo biorytmy – dzisiaj słabo, więc musi być drożej. Jak z lotem Ryanairem – bilet 80 PLN, ale jak przekroczysz o 0.2 mm szerokość bagaży podręcznego to 100 euro należy się. W regulaminie było, nie czytałeś?

7. Nie wiesz, co działa – a co tylko wygląda

Wykonawca zrobi swoje, wyśle fakturę i znika jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki. A Ty zostajesz z czymś, co może i świeci, ale nie sprzedaje. I nikt Ci nie powie, dlaczego. Tak wygląda „kompleksowe” projektowanie stron internetowych – bez odpowiedzialności i feedbacku.

8. Bo jak się coś dzieje – to nie ma do kogo zadzwonić

Standard na rynku usługowym – nie tylko, jeśli chodzi o projektowanie stron internetowych. Wsparcie techniczne nie istnieje. Na odpowiedź mailową czekamy w nieskończoność. Telefon – odsyłają nas od Annasza do Kajfasza. A przed płatnością było tak pięknie…

Bo strona nie jest kosztem. To inwestycja, której nie warto oddawać byle komu

Projektowanie stron internetowych to nie tylko wygląd. Nie chodzi o to, żeby było „ładnie”. Chodzi o to, żeby wszystko miało sens. Dla Twojego Klienta i dla Twojego celu.

Bo co z tego, że masz śliczny font i przyjemne kolory, skoro Klient nie wie, co dalej? Gdzie kliknąć? Co kupić? Dlaczego właśnie u Ciebie? To nie jest wizytówka. To narzędzie. Ma działać i dowozić.

Strona ma prowadzić użytkownika – od pierwszego kliknięcia do działania.
Ma odpowiadać na pytania, zanim jeszcze zostaną zadane.

Żeby to osiągnąć, trzeba rozumieć ludzi. Ich emocje, decyzje, wątpliwości.
I trzeba znać kontekst – biznesowy, komunikacyjny, technologiczny.

Kod? Jasne, jest istotny. Ale to dopiero potem. Bez przemyślanej strategii i ludzkiej perspektywy – nawet najgenialniejsza architektura projektu nie uratuje.

Zamiast więc błądzić po omacku, zgadywać, kombinować – zleć to komuś… wbrew tytułowi tego artykułu. Ale komuś, kto zada właściwe pytania. Nie po to, by zbudować „stronę”. Po to, by zbudować coś, co naprawdę działa.

Opowiedz, co chcesz osiągnąć – a ja pokażę Ci, jak to zrobić dobrze ->

Komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *